-Proszę
uważaj na siebie. - Mówiła mama
zaniepokojona. Nic dziwnego, w końcu jej ukochana córeczka wyruszała sama w
podróż na drugi koniec kraju.
Spojrzałam
jej w oczy i poklepałam po ramieniu w geście uspokojenia. Nie chciałam, żeby
się denerwowała, w końcu wiedziałam co robię i, że nic złego (oprócz rozbicia
się autobusu) nie mogło mi się stać.
- Zawsze na
siebie uważam. - Odpowiedziałam kobiecie w średnim wieku. Pocałowałam ją w
policzek i z szerokim uśmiechem wbiegłam po schodkach wejściowych
autobusu. Po drodze kiwnęłam głową
kierowcy i usadowiłam się na wcześniej zajętym przez moją torbę miejscu.
Wyjrzałam
przez szybę. Na chodniku stała prawie cała moja rodzinka. Mama trzymała w
prawej ręce nosidełko ze śpiącym niemowlakiem a obok niej stał chłopiec w wieku
dwunastu lat. Kiwał mi z lekkim uśmiechem. Wiedziałam, że cieszy sie z mojego
wyjazdu tak samo jak ja. Przynajmniej miał spokój przez cały weekend.
Ostatni raz
im pokiwałam, a autobus ruszył punktualnie o godzinie piątej rano. Z racji
tego, że to był środek zimy na dworze było jeszcze ciemno.
Oparłam się
głową o szybę i wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon. Wystukałam na nim jedno
zdanie i wysłałam.
Uśmiechnęłam
się pod nosem i zamknęłam oczy. Miałam przed sobą pięć godzin jazdy. Pikuś,
pomyślałam, w końcu w wakacje jechałam cztery razy po przynajmniej dwanaście
godzin.
Po kilku
minutach pogrążyłam się w błogim śnie. Musiałam być wypoczęta, czekał mnie
dzień pełen niezapomnianych wrażeń.
Obudziłam
się godzinę przed celem podróży. Mlasnęłam kilka razy, przetarłam oczy i
spróbowałam się w miarę możliwości rozciągnąć. Wyciągnęłam z kieszeni telefon,
żeby sprawdzić czy miałam jakieś wiadomości. Mama dzwoniła trzy razy. Napisałam
szybko sms'a, w którym przeprosiłam, że nie odbierałam i wytłumaczyłam
dlaczego, zapewniłam również, że wszystko w porządku i nie było potrzeby się
martwić. Potem przejrzałam resztę
wiadomości, napisało do mnie kilka osób, które wiedziały, że wyjeżdżam. Pytały
jak się czułam i jak mijała podróż, na co odpowiadałam, że cudownie i większą
jej część przespałam. Ostatnia wiadomość, którą odczytałam była od osoby, którą
jechałam odwiedzić. Odpowiedział na sms'a, którego wysłała zaraz po wejściu do
autobusu. Napisał, że będzie czekał na mnie na przystanku, równo o 9:50, na
wszelki wypadek jakbym dojechała wcześniej.
Spojrzałam
na siedzącą obok mnie dziewczynę, nie zauważyłam jej wcześniej. Spała ze
słuchawkami w uszach i tym samym przypomniała mi, że wzięłam mp4 żeby słuchać
muzyki w trakcie jazdy. Wyciągnęłam z plecaka urządzenie owinięte słuchawkami i
włączyłam je. Puściłam swoją ulubioną play listę, oparłam głowę o szybę i oglądałam
świat migający mi przed oczami.
Błądząc
myślami zaczęłam wyobrażać sobie nasze pierwsze spotkanie. I właśnie wtedy
pojawiły się wątpliwości i pewnego rodzaju strach.
A jak się
zawiedzie?
Jak nie
polubi mnie na żywo?
Jak będzie
miał mnie dość po tych trzech dniach razem?
Podciągnęłam
kolana pod brodę i oparłam na nich głowę, zatracając się w pesymistycznych
myślach.
Wymyślałam
najróżniejsze scenariusze, pogrążając i dołując się jeszcze bardziej.
W pewnym
momencie powiedziałam sobie "STOP", przecież i tak nie mogłam się
wycofać, musiałam zaufać osobie, którą tak bardzo kochałam, to było proste.
Zaczęłam racjonalnie myśleć, przecież on nigdy by mnie tak nie potraktował.
Poznał moje najgorsze myśli, uczucia i
został przy mnie.
Uśmiechnęłam
się pod nosem i rozluźniłam. Spojrzałam na telefon, ponieważ poczułam, że
dostałam wiadomość.
"Czekam
na miejscu. Trochę się boję." Promienny uśmiech ozdobił moją twarz. Czuł
się dokładnie tak jak ja.
"Ja tak
samo." Odpisałam coraz bardziej odprężona, spojrzałam na zegarek i aż
podskoczyłam. Niecałe dziesięć minut pozostało do zatrzymania się autobusu na
planowanym, ostatnim przystanku.
Jeszcze
przez krótka chwilę z nim pisałam i wzajemnie dodawaliśmy sobie otuchy.
Siedziałam
dwa miejsca za kierowcą, który spojrzał na mnie przez lusterko i dał znać, że
za kilka minut się zatrzymamy.
Mama prosiła
go przed wyjazdem, żeby miał na mnie oko i powiedział, kiedy mam wysiąść.
Trzymał się powierzonego mu zadania i dobrze je wykonał.
Ostatnie
trzy minuty ledwo usiedziałam w miejscu, byłam podekscytowana, zniecierpliwiona
i podenerwowana. Zwinęłam słuchawki na mp4 i schowałam do kieszeni plecaka,
który ustawiłam sobie na kolanach.
Kiedy
autobus się zatrzymał, a miły kobiecy głos, dobiegający z głośników oznajmił ,
że to ostatni przystanek prawie wyskoczyłam z pojazdu.
Na zewnątrz
czekał na mnie czarnowłosy, znajomy chłopak. Patrzył na mnie z szerokim
uśmiechem, który od razu rozpoznałam i na nowo pokochałam. Pobiegłam w jego
stronę. Kiedy wpadłam w jego ramiona plecak spadł na chodnik z głuchym hukiem.
-Tak się
cieszę, Dominik. Tak bardzo się cieszę. - Wyszeptałam przez łzy szczęścia i
mocno wtuliłam się w niego. Dłońmi powędrowałam do jego włosów i delikatnie je
zmierzwiłam.
Czarnowłosy zbyt
mocno mnie przytulał, jednak nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam się każdym jego
dotykiem.
-Kocham Cie.
- Jęknęłam całkowicie się rozklejając. Schowałam twarz w jego szyi i
zaciągnęłam się jego zapachem. Tak jak myślałam, był cudowny.
Nigdy
wcześniej nie byłam taka szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz