środa, 29 kwietnia 2015

Pozytywnie, pyrkonowo i na luzie!

Jak po tytule można się spodziewać, pojechałam na ten mój wymarzony PYRKON.
Było znośnie, nic ciekawego, trochę strata czasu i pieniędzy... Żartuje! Było zupełnie odwrotnie.
Może nie idealnie, bo jest trochę kwestii do poprawy, ale to już w interesie organizatorów, jeżeli chodzi o klimat i ludzi, to było cudownie.
Nie spotkałam się tam z chamstwem, prostactwem lub chociażby opryskliwymi ludźmi jak na PGA. Każdy z kim rozmawiałam, a było bardzo dużo tych osób, był przyjazny, miły, uprzejmy i praktycznie zawsze uśmiechnięty.

Tak, tak już mówię jak to wyszło z moim cosplayem... Wyglądałam wręcz fatalnie, jeżeli chodzi o twarz, bo zapomniałam się pomalować, a przez ciemną perukę znikały mi oczy (jakkolwiek to nie brzmi), oprócz tego, cosplay się udał i był kilka razy chwalony, więc jestem zadowolona.

Sama widziałam wiele genialnych przebrań! Khal Drogo, Khaleesi, postacie z lola, Iron Man, dwa Jezusy (!) jeden czarny, drugi biały (mieli krzyże XD)
I wiele, wiele więcej.
Ekipa z Fairy Tail? Cudowna, tak samo pozytywnie nakręcona, jak bohaterowie, których cosplayowali!

Oczywiście zasiadłam na Żelaznym Tronie (na zdjęciu wyglądam jak Arya Stark, więc go nie pokażę). Hala noclegowa powalała swoją wielkością, chociaż i tak podobno zabrakło miejsca,d la niektórych osób.

Jedyne czego żałuję, to to, że nie zostałam tam dłużej, mój największy błąd, który poprawię za rok!

Do usłyszenia!!



*tutaj wklejam kilka fotek*








piątek, 3 kwietnia 2015

Czy antyterrorysta może zostać fryzjerem? Niby Recenzja.

Mam nadzieję, że chociaż połowie z Was, czytając tytuł, pojawił się w głowie obraz Zohana - głównego bohatera kosmicznie absurdalnej komedii - "Nie zadzieraj z fryzjerem"

Najlepszy izraelski terrorysta, którego nie wolno lekceważyć, jednym kopnięciem potrafi przebić się przez betonową ścianę, lub w ciągu pięciu sekund rozebrać karabin maszynowy. Busz jego włosów łonowych zachęcał niejedną panienkę do "sekszenia się" z nim. Brzmi nieprawdopodobnie, nie?



Największym marzeniem naszego ulubionego Izraelczyka jest sprawienie, żeby włosy były jedwabiste, ale jak ma to osiągnąć kiedy, dosłownie każdy, z jego otoczenia oczekuje, że Zohan zakończy tę wieczną wojnę z Palestyńczykami.
Jest na to prosty sposób - ucieknięcie do Ameryki. Tutaj zaczyna się prawdziwy ubaw.
Jak najbardziej znana osoba w kraju, może tak po prostu sobie uciec?
I tu na scenę wkracza John Apatow - palestyński superterrorysta, z nasuniętą na czoło bandaną i rządzą zabicia Zohana.

Grając w ping ponga granatem, zaraz po wychwalaniu się, że obaj panowie nie czuję bólu, Zohan upozorował własną śmierć i wyemigrował wprost do nowego i obiecującego życia w Ameryce.

"-Nie czuję bólu.
-Nie nie nie nie nie, to JA nie czuję bólu!
-Nie nie nie nie nie, JA nie czuję bólu!"


Po długich poszukiwaniach pracy, został zatrudniony w małym zakładzie fryzjerskim. Stał się znany z tego, że po strzyżeniu tych wszystkich babuleniek, posuwał je na zapleczu.



Adam Sandler dzięki roli Zohana pokazał, że nie ma na niego mocnych!


Naprawdę polecam ten film, na długie zimowe wieczory, lub gorące letnie dni. Sama dość często go oglądam, nigdy nie znudzi mi się postać Zohana, jak i humor ukazywany w filmie.


A Ty, oglądałeś/aś "Nie zadzieraj z fryzjerem"? Jakie są Twoje wrażenia? Powiedz mi o tym!


czwartek, 2 kwietnia 2015

Wiosna, nocne fotki, nowe plany

Przyznaję się... Zaniedbałam bloga i to totalnie. Czy mam coś na swoje usprawiedliwienie? Niestety nie.

Zaczęła się wiosna - moja ulubiona pora roku, a wraz z nią zawitało do mnie bardzo dużo miłych i godnych zapamiętania chwil.
Mikołaj rośnie jak na drożdżach, staje się coraz fajniejszy. Codziennie rano jestem budzona jego śmiechem lub gaworzeniem - idealnie zaczęte dni.

Pierwszy dzień wiosny był tego roku wyjątkowy. W piątek 20.03 wszyscy uczniowie, wraz z nauczycielami wyszli przed budynek, by wspólnie oglądać zaćmienie słońca, a potem zakopać kapsułę czasu.
Do kapsuły wrzuciłam "Zniszcz ten dziennik" zaadresowany do mnie z przyszłości, wydaje mi się, że to dość oryginalny i dobry pomysł. Oprócz tego napisałam list, w którym poprosiłam młodzież z roku 2065 o odnalezienie mnie, lub mojego grobu.

Potem przyszedł czas na wycieczkę do Torunia. Niby taka tam wycieczka, blisko, nudno i tak dalej... Nic bardziej mylnego. Od dawna tyle się nie śmiałam i dobrze nie bawiłam jak tam. A najlepsze było to, że żaden z moich przyjaciół ze mną nie pojechał. Czas spędzałam głównie z Mateuszem i Maciejem, a od czasu do czasu z Panem K.
Oczywiście jaka by to była wycieczka bez zdjęć, które zamieszczę poniżej.






Co by tu jeszcze...
Miałam plany na wakacje, jednak szybko się ulotniły. Kolonia we Włoszek niestety pomachała mi na pożegnanie i odeszła w zapomnienie. Trudno, znajdę coś nowego, nie możemy się łamać.
W końcu zdecydowałam się co do szkoły. Technik elektronik, to coś dla mnie.

Postanowiłam na jakiś czas zawiesić bloga z opowiadaniami. Niestety brak czasu daje się we znaki. Oczywiście to nie znaczy, że koniec z pisaniem, o nie nie nie. Od czasu do czasu udostępnię tutaj jakąś króciutką historię, lub jej fragment. Obecnie mam kilka pomysłów, czekam tylko na chęci.

Jeżeli chodzi o fotografię - ostatnio próbowałam coś stworzyć nocą. Dopiero uczę się obsługiwać aparat. Muszę poszukać jakiś ciekawych opcji, które pozwolą mi uatrakcyjnić zdjęcia.


Jestem pod wrażeniem. Nie pomyślałabym, że
Robione jakoś po 21, kiedy na dworze panuje mrok, wyjdą tak jasne, oczywiście dla mnie to jest na plus, bo są dość ciekawe.
A te ostatnie promienie słońca padające na chmury dodały zdjęciu "tego czegoś"
Dość samozachwytu.







Pomyślałam też, że mogłabym coś dodać do całokształtu bloga. Będę tutaj zamieszczać amatorskie recenzje książek i filmów. Plus mam jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem czy wypali, muszę się jeszcze nad tym porządnie zastanowić.







Do następnego~

Czy wieczory na wsi nie są przepiękne?